Sony Alfa 7 CII to mały aparat o dużych możliwościach. Jego niewielkie ciało (zaledwie 12,4 cm długości i 7,1 cm wysokości) kryje potężne serce, czyli pełnoklatkową matrycę o rozdzielczości 34,1 megapikseli. Niedawno testowałem go przez dwa tygodnie. Przez ten czas zaprzyjaźniłem się z tym aparatem i poznałem jego plusy i minusy.

Jesienią 2020 r. Sony zaprezentowało nowy bezlusterkowy aparat fotograficzny. Sony Alfa 7C, bo to o nim mowa, był przedstawiony jako najmniejszy i najlżejszy pełnoklatkowy korpus na świecie. Z kolei pod koniec sierpnia 2023 r. swoją premierę miała – używając terminologii motoryzacyjnej – jego wersja poliftowa – Sony Alfa 7 CII. Francuska fotografka Pauline Simon, która testowała ten aparat, nazwała go kompaktowym towarzyszem podróży. Ja co prawda nie zabrałem tego aparatu w podróż, ale sprawdziłem, jak Sony Alfa 7 CII, wyposażona w obiektyw SEL 16-35 mm, sprawdza się na co dzień.

Sony Alfa 7 CII – pierwsze wrażenia

Tym, na co zwróciłem uwagę po rozpakowaniu aparatu, były jego nieduże rozmiary (długość to 12,4 cm, wysokość 7,11 cm, a szerokość 6,34 cm) i waga (korpus z akumulatorem i kartą pamięci waży ok. 514 g).

Sony Alfa 7 CII wymiary
Źródło: Sony.pl

Korpus aparatu, mimo że niewielki, wyposażony jest w naprawdę duży uchwyt na prawą dłoń (ma on gabaryty, których nie powstydziłaby się lustrzanka cyfrowa (taka jak np. Pentax KF).

Sony Alfa 7 CII – przyciski

Z przodu uchwytu znajdowała rolka do ustawiania parametrów ekspozycji (pierwsza generacja aparatu nie była w nią wyposażona). Druga rolka znajduje się na tylnej ściance. Na górze obudowy producent umieścił:

  • przycisk migawki otoczony włącznikiem,
  • tarcza wyboru trybów pracy (PASM), a pod nią przełącznik trybu foto, wideo i S&Q (z angielskiego Slow&Quick, co oznacza, że ten tryb służy do rejestrowania zwolnionych lub przyspieszonych ujęć),
  • przycisk nagrywania.
Sony Alfa 7 CII z przodu

Na tylnej ściance, po prawej stronie trzycalowego dotykowego ekranu, znajduje się czterokierunkowy wybierak, przycisk odtwarzania i kasowania zdjęć (można go też skonfigurować), przycisk Fn (można mu przypisać często używane funkcje, które mogą być wywoływane podczas robienia zdjęć), przycisk AF-ON (jego zadaniem jest włączanie autofokusu), przyciski Menu i konfigurowalny C1.

Sony Alfa7 CII z tyłu

W lewym górnym rogu króluje wizjer elektroniczny oraz pokrętło do regulacji dioptriażu.

Podsumowując, obsługi aparatu można się bardzo szybko nauczyć. Nawet jeżeli tak jak ja, nigdy wcześniej nie fotografowałeś aparatem tego producenta.

Sony Alfa 7 CII – porty

Na bocznej ściance, pod dobrze dopasowanymi klapkami, ukryte są porty i złącza:

  • slot na jedną kartę pamięci,
  • gniazdo USB-C,
  • gniazdo mikro HDMI,
  • złącze mikrofonu i słuchawek.

Akumulator ma swoje miejsce w dolnej części uchwytu.

Sony Alfa7 CII od dołu

Za wygląd zewnętrzny, ergonomiczne rozmieszczenie przycisków i pokręteł, przyznaję aparatowi ocenę celującą.

Sony Alfa7 CII z boku

Sony Alfa 7 CII – fotografowanie

Pora przejść do clou, czyli tego, jak fotografuje się przy użyciu Sony Alfa 7 CII.

W komplecie z aparatem dostałem obiektyw Sony SEL 16-35 mm f/2.8. Fotografowanie tym szerokokątnym zoomem, sprawiało mi naprawdę dużo frajdy. Mimo tego, że nie jest najlżejszy (waży 680 g), tworzy z korpusem bardzo dobry duet. Łącznie ważą trochę ponad kilogram, ale tego ciężaru nie odczuwałem, nosząc aparat wraz z obiektywem na szyi. W pewnym trzymaniu tego kompletu pomagał duży i dobrze wyprofilowany uchwyt.

Sony SEL 16-35 mm

Wizjer elektroniczny, nieco rozczarowujący

Większość zdjęć podczas testu zrobiłem, kadrując przy wykorzystaniu wizjera. O ile podczas fotografowania przy dobrym świetle, jakość wyświetlanego w nim obrazu była bardzo dobra. Niestety, kiedy robiłem zdjęcia wieczorem, przy niesprzyjających warunkach oświetleniowych, obraz w wyświetlaczu rozczarowywał. Był dość mocno zaszumiony. Szczerze powiedziawszy, mocno mnie to dziwiło. Przecież Sony produkuje dobrej jakości telewizory.

Ekran – o wiele lepszy

Ujęcia kadrowałem też, korzystając z trzycalowego ekranu TFT. Ekran był, rzecz jasna, dotykowy, a co więcej, można go było obracać, a dzięki temu robić zdjęcia, nie tylko trzymając aparat przed sobą (niektórzy mówią o tym metoda na zombie), ale też kadrować, trzymając aparat na wysokości pasa. Co więcej, ekran można było obrócić wyświetlaczem w stronę korpusu, tak żeby nie uszkodzić go, albo nie pobrudzić (np. rysując kwiatki nosem podczas kadrowania z użyciem wizjera). Vlogerów z kolei ucieszy, to, że ekran można obrócić tak, żeby mogli widzieć siebie podczas nagrywania materiału wideo.

Sony Alfa7 CII ekran

Przyciski i pokrętła

Aparat testowałem na przełomie listopada i grudnia, a więc kiedy panowała śnieżna i mroźna aura. Wspominam o tym dlatego, że nie jestem fanem ćwiczenia zdejmij rękawiczki – ustal eksppozycję – zrób zdjęcie – załóż rękawiczki. Alternatywą jest fotografowanie bez rękawiczek, ale, jak sam się przekonałem, kilkanaście minut spaceru na kilkustopniowym mrozie, nie jest niczym przyjemnym. Na szczęście okazało się, że pokrętła i przyciski na obudowie aparatu były na tyle duże, że mogłem bez problemów obsługiwać je w rękawiczkach. I to nawet w grubych.

Zamek w Liwie

Liw

O ile do tego, jak w niesprzyjających warunkach oświetleniowych, działał wizjer elektroniczny, można było mieć zastrzeżenia, o tyle autofokus w Sony Alfa 7 CII działał bardzo dobrze niezależnie od tego, czy fotografowałem w dzień, czy w nocy.

Muzeum Chopina

Jarmark świąteczny

Apteka

Jeszcze jednym dużym i bardzo pozytywnym zaskoczeniem (oprócz dużego uchwytu i dużych przycisków i pokręteł), była czułość matrycy. Nie mam tu na myśli jej maksymalnej wartości (nawet 204 800 ISO), ale minimalną, wynoszącą – uwaga – 50 ISO. Zazwyczaj wynosi 100 ISO, a w niektórych przypadkach 200 ISO. Co prawda podczas testu nie miałem zbyt wielu okazji, żeby robić zdjęcia z tak niską czułością, ale w lecie, tak niskie ISO, mogłoby być naprawdę przydatne.

Fotografowanie oceniam na bardzo dobry. Ocenę obniżyłem za nie najwyższą jakość obrazu w wizjerze elektronicznym.

Kapliczka podwórkowa

Sony Alfa 7 CII specyfikacja, czyli pokaż kotku, co masz w środku

Podstawowe parametry aparatu Sony Alfa 7 CII są następujące:

  • Matryca – pełnoklatkowa CMOS Exmos R o rozdzielczości 34,1 megapikseli.
  • Mocowanie obiektywu – typ E.
  • Autofocus — hybrydowy (AF z detekcją fazy i kontrastu).
  • AF ze śledzeniem — człowiek, zwierzę, ptak, owad, samochód, pociąg, samolot.
  • Korekta ekspozycji — +/- 5 EV z przyrostem co 1/3 lub 1/2 stopnia.
  • Czułość ISO — automatycznie od 100 do 51 200 z możliwością rozszerzenia do ISO można rozszerzyć w zakresie od 50 do 204 800.
  • Migawka mechaniczna — od 30 sek. do 1/4 000 sek., tryb Bulb.
  • Migawka elektroniczna — od 30 sek. do 1/8 000 sek.
  • Wizjer — kolorowy XGA OLED o wielkości 0,39 cala i rozdzielczości 2 359 296 punktów.
  • Ekran LCD — dotykowy o przekątnej 3 cali i rozdzielczości 1 036 800 punktów.

Całą specyfikację aparatu można sprawdzić na stronie internetowej importera.

Ile kosztuje Sony Alfa 7 CII?

Za korpus aparatu trzeba zapłacić 10 899 zł (tyle kosztuje w sklepie Sony Centre). Można też wybrać zestaw z obiektywem kitowym SEL 28-60 mm F/4-5.6. Cena takiego zestawu to 12 495 zł.

Obiektyw SEL 16-35 mm, który był częścią testowanego przeze mnie zestawu, kosztuje 10 199 zł.

Gdybym miał kupić aparat Sony Alfa 7 CII, to dokupiłbym do korpusu obiektyw Sony FE 20-70 mm F/4.0 (6 069 zł) lub, jako alternatywę, Sony Vario-Tessar T* E 16-70 mm F/4.0 (3 499 zł). Być może do zestawu dobrałbym też obiektyw o ogniskowej 50 mm (np. Sony E 50 mm F/1.8 OSS, kosztujący 849 zł) i zoom szerokokątny (np. kosztujący 2 999 zł Sony E 10-18 mm F/4).

Podsumowanie

Sony Alfa 7 CII to aparat, który szczególnie ciepło powinni przywitać podróżnicy i fotografowie zajmujący się fotografią uliczną. W ich przypadku bardzo dobrze sprawdzi się uchylany ekran). Czy zdecydowałbym się na zakup tego aparatu? Z jednej strony, to ciekawa propozycja. Z drugiej jednak cena, jaką trzeba za niego zapłacić, jest — co tu dużo mówić — wysoka. W skali szkolnej oceniam go na mocne 5+.